wtorek, 30 października 2018

O sole mio, czyli o soli do kąpieli powodującej że odpływam :-)

Czasami zastanawiam się, czego tak naprawdę mi trzeba, aby się porządnie zrelaksować?
Może być dobra herbata z przyprawami korzennymi i miodem, pyszne Latte z syropem imbirowym i bitą śmietaną, ciekawa książka, miły zapach.... lub aromatyczna kąpiel w wannie z dużą ilością piany i solą do kąpieli, powodująca że całkowicie odpływam po męczącym pracującym dniu.

Firmę Be Beauty poznałam jeszcze w czasie studiów :) i przeważnie ich sole stosowałam do przyrządzania sobie relaksujących kąpieli dla moich zmęczonych od biegania pomiędzy uczelnią, a pracą nóg.

Obecnie, z przyjemnością dosypuję ich do kąpieli. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją soli do kąpieli o zapachu róży i kaszmiru.


Sól zamknięta jest w plastikowym słoiczku, a jej użycie jest niezwykle wydajne, ponieważ idealnie zmiękcza skórę i jednocześnie przy regularnym stosowaniu duże opakowanie starcza na dwa miesiące. W kontakcie z ciepłą wodą, kryształki soli błyskawicznie rozpuszczają się, zmieniając kolor wody na kolor soli.

Moją ulubioną wersją tego produktu jest właśnie ta opisywana, sól o zapachu mleka i miodu i lawendowa.

Przeważnie łączę sól do kąpieli z odrobiną żelu pod prysznic, dzięki czemu piana jest większa i wydajniejsza. Nie podrażnia mojej skóry skłonnej do wszelkiego typu alergii, dlatego tym bardziej do niej chętnie wracam :-). Odnoszę wrażenie też, że wspomniana sól delikatnie nawilża moje ciało i powoduje jego gładkość.

Jeżeli chodzi o czysto obiektywną ocenę zdecydowanie polecam. Oprócz tego warto zauważyć też walor cenowy :-) :-) - Można ją dostać w Biedronce w cenie niższej niż 10 zł.
https://1.bp.blogspot.com/-Ebxs15dqXxA/WSg8E9RmX5I/AAAAAAAAED4/ipoxHCVKw6cv5Cbv5yqXw87E1s3oXcvewCLcB/s1600/Bebeauty%2BS%25C3%25B3l%2Bkaszmir.jpg
fot. archiwum własne



 Moment aromatycznej kąpieli to moja chwila, chwila dla siebie i własnych myśli. Czasami nawet staram się za bardzo nie myśleć. Bywa, że zasypiam. A moje bliskie otoczenie wie, że nie można mi przeszkadzać w tym kąpielowym raju :-). I dochodzę z czystym sumieniem do wniosku, że to co Biedronkowe, nie zawsze oznacza gorsze :-)







poniedziałek, 29 października 2018

Nowy kosmetyczny nabytek :) - lakier z serii Golden Rose Metals,114

Będąc na zakupach w hipermarkecie, przechodząc obok stoiska firmy Golden Rose, moja uwagę zwrócił  metaliczny lakier do paznokci o numerze 114. Prawdopodobnie przez kolorystykę zbliżoną do mojego samochodu ;-).

Jest to lakier o pojemności 6 ml. Jego cena regularna to 5,90 więc stosunkowo nie nadszarpnie kieszeni biednego studenta ;-).

Jeżeli chodzi o kolorystykę, przypomina mi on kolor grafitowy,z przebłyskami niebieskiego odcienia. Pięknie mieni się w naturalnym i sztucznym świetle. Bardzo podoba mi się klasyczny, podłużny i charakterystyczny dla lakierów Golden Rose pędzelek.

Użyłam dwóch warstw lakieru i idealnie pokryły one płytkę paznokcia.

Lakier nie rozwarstwia się, nie uczula i jednocześnie nie smuży.

Ponieważ zwykle nie używam top coatów przyspieszających wysuszanie, w tym przypadku również tego nie zrobiłam.

Zdecydowałam się na ten kolor, ponieważ mam samochód w tej kolorystyce to raz ;-) a drugą rzeczą jest to, że wydał mi się taki odpowiednio jesienny. Oczywiście kupiłam sobie też srebrny i złoty ;-).



 Podsumowując, lakiery Golden Rose, z serii metalicznej bardzo przypadły mi do gustu :) i myślę, że po zużyciu dzisiejszych moich nabytków, plus posiadanych w kosmetyczce ;-) będę uzupełniać mój domowy asortyment prywatnego studia paznokcia ;) jak mawiał mój śp. tata.


Tak wygląda na próbniku na stoisku Golden Rose - metaliczny pierwszy z prawej :).

Takie maleństwo a tak cieszy ;-)
Image result for golden rose metaliczny 114.
Golden Rose Metals 114, to ten obok fioletowego, Katarzyna Oberda

Oswajanie się z zapachem- Chanel Coco Noir

Perfumy  Coco Chanel, miałam przyjemność poznania po raz pierwszy rok temu, kiedy to na imieniny od moich bliskich dostałam zestaw Coco Chanel Mademoiselle, Coco Chanel no.5 i Coco Chanel Noir.

Zapach Coco Chanel Mademoiselle bardzo przypadł mi do gustu i towarzyszył na co dzień.
Dzisiaj przychodzę do Was natomiast z kilkoma słowami na temat Coco Chanel Noir 


Zapach Coco Chanel Noir jest kolejnym z pięknych i otulających zapachów, który skradł moje serce. Na samym początku zapach otwiera się kwiatowymi, ciepłymi nutami, z przeważającą ilością paczuli. Od Coco Chanel Mademoiselle różni się tym, że jest  delikatniejszy, mniej intensywny i posiada obecność owoców. Dopiero później zapach otwiera się nutami kwiatowo- drzewnymi, z wyraźną obecnością szypru.

Jest to z całkowitą pewnością zapach elegancki, ale nie przesadzony. Odnoszę wrażenie, że jest trochę bardziej słodki od Coco Chanel Mademoiselle, ale podobnie jak i on pod koniec staje się zmysłowy, otulający i trochę drzewny.


Nuty: grejpfrut, mandarynka, bergamotka, pomarańcza, brzoskwinia, ambrette, lilia, orchidea, jaśmin, drewno cedrowe, paczula, piżmo, drewno sandałowe, bób tonka
Rok powstania: 2012
Twórca: Jacques Polge
Cena, dostępność, linia: woda perfumowna, 50 mL - 447 zł, 100 mL - 641



Jeżeli chodzi o trwałość, na ciele utrzymuje się około 8 godzin,  a na ubraniach do następnego dnia, czyli jest wyjątkowo dobrze.

Chanel Coco Noir jest to zapach elegancki, przeznaczony dla kobiet pewnych siebie i ceniących sobie elegancję.

Jest zapachem idealnym do stosowania zarówno w ciągu dnia, jak i również na wyjścia wieczorne. Fajnie sprawdzi się podczas wyjść biznesowych i jednocześnie jest fajnym ''otulaczem'' w ciągu dnia..

Tradycyjnie spryskuję nim nadgarstki, dekold i  za uszami. Wystarczy tylko kilka psiknięć aby pachnieć intensywnie przez cały dzień. Zapach nie wymaga uzupełniania go w ciągu dnia poprzez dopsikiwanie się.

W moim  przypadku towarzyszy mi on codziennie, zamiennie z innymi moim ulubionymi perfumami. Jest zapachem powodującym, że czuję się elegancko, bardzo go lubię. Uważam także, że perfumy to pewien element ubioru i bardzo ważną rzeczą jest dobre ich dopasowanie.

W przypadku  Chanel Coco Noir, bez wahania mogę powiedzieć, że są to perfumy uniwersalne, które można stosować niezależnie od okoliczności. Wiem, że obok Coco Chanel Mademoiselle będą to kolejne perfumy, w kategorii ''ulubione'', a ja będę z chęcią do nich wracać.

Uważam, że jest to zapach stonowany i zdecydowanie wart poznania :).



Image result for chanel coco noir
fot. materiały prasowe


A Wy znacie jakieś zapachy od Coco Chanel? Jakieś polecacie?







piątek, 26 października 2018

Prawdziwie otulona zapachem - Elizabeth Arden Arden Beauty- recenzja

Bohaterem dzisiejszego mojego perfumowanego wpisu jest Arden Beauty od Elizabeth Arden.
Są to kolejne perfumy, które darzę dużym sentymentem i które kojarzą mi się z moim tatą :). Dostałam je po raz pierwszy od niego, na bal maturalny :-).

Jest to zapach niezwykle intrygujący i dodający pewności siebie, nieco pudrowo- owocowy z dodatkiem nut drzewnych.

Chociaż początek tego zapachu nie jest jakoś bardzo spektakularny, stopniowo rozwija się. Jako kompozycja zapachowa, posiada bardzo zrównoważony charakter i nie wybija się, przez co ma uniwersalne użycie.

Jeżeli chodzi o ten zapach, stosuję go na co dzień, zarówno podczas wyjść służbowych, wystąpień publicznych, jak i spotkań prywatnych. Jest to ten rodzaj zapachu, podobnie jak w przypadku '' Sunflowers'' i ''5th Avenue'' dodający mi pewności siebie :-).

W perfumach Arden Beauty przeważnie wyczuwam akordy zielone i drzewo sandałowe. Bardzo cieszy mnie jego obecność w ich składzie, ponieważ podczas wyboru zapachu zwracam na jego obecność szczególną uwagę.

Jeżeli chodzi o trwałość zapachu, utrzymuje się on na ciele cały dzień, choć czasami staje się wyraźnie mało wyczuwalny.  Na ubraniach natomiast, da się go poczuć jeszcze następnego dnia.

''Arden Beauty''  są perfumami  bardzo ciepłymi i delikatnymi. Przyjemnie otulają i powodują to, że chętnie do nich wracam. Podobnie jak '' Sunflowers'' i '' 5th Avenue'' Arden Beauty stały się moją drugą skórą.
Czasem sięgam też po różne odmiany zielonej herbaty od tej marki 

Zdecydowanie polecam :-)

A Wy jakie perfumy od Elizabeth Arden lubicie?










czwartek, 25 października 2018

Perfumy Viva La Vita od Avon - recenzja :)

Jakiś czas temu, z kilku powodów, pozwoliłam sobie na detoks od firmy jaką jest Avon i jednocześnie od produkowanych przez nich perfum.
Jakiś miesiąc temu, koleżanka opowiedziała mi o cudownym zapachu, jakim jest Viva La Vita i zachęciła mnie do zapoznania się z zapachem.
Kiedy psiknęłam perfumy na nadgarstek, standardowo jak w przypadku wielu perfum Avonu, w pierwszej kolejności wyczułam alkohol.. a później długo, długo nic...

Postanowiłam jednak dać tym perfumom szansę, w szczególności dzięki temu, że mam dość duże promocje, z racji bycia konsultantką tej firmy.
Przyznam szczerze, że początkowo nie byłam przekonana do tego, czy perfumy spełnią moje oczekiwania, ale postanowiłam, że poczekam na swoją pachnącą przesyłkę.

Kiedy perfumy do mnie dotarły- jako pierwszy zapach po przerwie od Avon( pomimo to, że rzadko kiedy sięgam po nowości, a raczej z chęcią wracam do sprawdzonych jakiś czas temu zapachów) bardzo miło mnie zaskoczyły.

Spryskałam nimi lekko nadgarstki, szyję, bluzkę i apaszkę, bez jakiejś większej nadziei co do ich efektywności. Bardzo miło się zaskoczyłam, ponieważ, perfumy okazały się dość intensywne i jednocześnie trwałe. Na ubraniu wyczuwałam je jeszcze na drugi dzień.

Jeżeli chodzi o zapach, jest on lekki, choć czasami sprawia wrażenie mydlanego. Chociaż posiada dosyć sztuczną woń, nie drażni nosa.
Wyczuwalny alkohol po psiknięciu, po jakimś czasie całkowicie zanika i ustępuje miejsca akordom kwiatowo- owocowym, co chyba jest podstawą każdych perfum firmy Avon :).
W zapachu Viva la Vita, wyczuwam także lekką nutę goryczy grejpfruta i drzewa sandałowego. Ten ostatni akord uwielbiam i dlatego staram się dobierać sobie takie perfumy, które zawierają go w swoim składzie.

Jest to zapach lekki, ale z pazurem. Dość przyjemnie otula w te jesienne, deszczowe dni.

Czy zostanie ze mną na dłużej? To zależy. Czasami wolę bardziej sprawdzone zapachy takie jak Elizabeth Arden ''5th Avenue'', Chloe, ''Sunflowers' od Elizabeth Arden, ''Obsession'', ''Obsession night'' czy po prostu Euphoria. Chociaż uwielbiam te sprawdzone zapachy, a z firmy Avon używam jedynie serii Today Tomorrow Always, Little Black Dress, Perceive,Premiere Luxe  i Incandesscence, nie mówię perfumom Viva La Vita nie, bo polubiłam się z tą specyficzna goryczą :-)

Są to perfumy na każdą okazję. Mnie zamiennie, z wymienionymi powyżej, sprawdzonymi od lat, towarzyszą w codziennych sytuacjach.
Zdecydowanym plusem jest ich wydajność- opakowanie 50 ml starcza na miesiąc używania, a są tak intensywne, że nie wymagają uzupełniania zapachu na ciele :) :).

Nuty zapachowe:

Głowa
japoński kwiat wiśni, mandarynka, różowy grapefruit
Podstawa
drzewo sandałowe, kaszmir, wanilia
Serce
magnolia, mimoza, róża
Grupy zapachów
kwiatowe, owocowe

Połączenie zapachu kwiatowego z akordami drzewnymi, sprawia, że perfumy stają się uniwersalne. Zdecydowanie uważam, że warto jest z nimi się zapoznać, choć odnoszę wrażenie, że większość perfum Avonu, posiada w swoim składzie te same nuty bazowe.

Mogę jedynie uspokoić, że spokojność tych perfum sprawi, że nie będziecie zbytnio wyróżniać się z tłumu i że jest to jeszcze nie zbyt popularny zapach :-)


A Wy jakie perfumy firmy Avon mi polecicie?
Image result for viva la vita
fot. Katarzyna Oberda