środa, 29 sierpnia 2018

Tak ważne nawilżenie czyli Szminka do ust EOS Sweet mint

Tym razem w roli głównej występuje pomadka EOS, odkryta dwa miesiące temu. Wydaje się, że jest lepsza od jajeczka EOS, bo łatwiejsza w aplikacji i prosta w użyciu.
Wiedząc, że lato to szczególnie wytężony czas kiedy powinniśmy bardziej pielęgnować nie tylko naszą skórę, ale i usta zdecydowałam się na zakup. Mój wybór padł na Sweet Mint w cenie 13 zł.

Uważam, że pomadka EOS to kompletny must have każdej kobiety. Od początku stała się moim ulubionym balsamem i dodatkowego uroku dodał jej fakt nie posiadania w swoim składzie chemii i parabenów.

Sam sztyft jest delikatnie żółty i podłużny, jak na pomadkę przystało. Pachnie delikatnie, na ustach jest ledwie wyczuwalny. Pomadkę EOS uwielbiam za jej słodki zapach i to że nie zostawia przeraźliwie lepkich ust, nie pozostawia tłustego filmu.

Smak mięty jest słodki, bardzo go lubię.  Jest produktem wydajnym, który nawilża długotrwale i nie trzeba jej stosować co chwilę, ale efekt zależy pewnie od kondycji ust.
W moim przypadku idealnie zapobiega przesuszeniu i pęknięciom. Daje też fajne uczucie chłodzenia.

Cieszy mnie bardzo fakt, że pomadka nie uczula.

Zdecydowanie gorąco polecam i wiem, że warto było dla niej zrezygnować z pomadki Nivea. Pomadka EOS stała się moim codziennikiem,obok Tisane, którą także uwielbiam.

Jestem ciekawa jajeczka EOS. Przyznam się bez   bicia ;) że dorwałam na promocji 2+2 w Rossmanie właśnie Sweet Mint i Vanilla Mint no i dwie pomadki też Sweet Mint i Pomengarate Raspberry.  Po zużyciu obecnej pomadki, z pewnością sięgnę po jajeczko :). Wychodzę z takiego założenia, że usta podobnie jak fryzura są wizytówką kobiety.


Znacie ten produkt? Lubicie? Jaki jest Wasz ulubiony balsam do ust? A może znacie jakieś inne produkty marki EOS warte polecenia?





niedziela, 26 sierpnia 2018

Pachnieć pełnią lata, czyli recenzja perfum'' Sunflowers'' Elizabeth Arden

W świat zapachów Elizabeth Arden jako pierwszy wprowadził mnie mój tato. Tak właśnie pokochałam perfumy ''Sunflowers'', które zawsze będą dla mnie wyznacznikiem kobiecej elegancji.
Są perfumami, które uwielbiam za ich ponadczasowość i to, że pomimo obecności akordów drzewnych, nie wywołują uczucia duszenia się.

''Sunflowers'' to perfumy intrygujące od samego początku. Z jednej strony owocowe i świeże, a z drugiej eleganckie i uniwersalne- idealne na każdą okazję.
Jak na perfumy, które nie są bardzo drogie cenowo( za 100 ml można zapłacić do 50 zł, ja kupiłam w Rossmannie za 35 zł.) są bardzo trwałe i intensywne zapachowo.
Jest to zapach niezwykle ciepły, nektarowy, pełen miłości i spokoju.

Kojarzy mi się z pełnią lata i mimo swojej słodyczy, uważam go za lekki i bardzo przyjemny zapach.

Jest zapachem, który rozwija się, ale nie zmienia swoich nut. Radosna aura perfum zawdzięczana jest obecności mandarynki i kwiatów pomarańczy.
Bardzo cieszę się, że i te perfumy zawierają w sobie nuty drzewne- mech, piżmo, drzewo sandałowe, ponieważ te akordy szczególnie uwielbiam w perfumach.

Głowa perfum została stworzona z melona, bergamotki i soczystej brzoskwini.
Na serce składa się aromat herbacianej róży, cyklamenu, osmantusu i jaśminu.
Podstawa tych perfum to mech drzewny oraz moje ukochane drzewo sandałowe i piżmo.

Jeżeli chodzi o trwałość- wystarczy jedno psiknięcie, aby czuć  zapach na sobie cały dzień. Na ubraniach wyczuwam go jeszcze drugiego dnia. Zimą bardzo długo utrzymuje się na szaliku :).

Co więcej,nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że ''Sunflowers'' to perfumy dla Pań po 70-tce. W moim odczuciu są to perfumy, które z czystym sumieniem polecam każdej kobiecie, która chce się czuć elegancko.

''Sunflowers'' to zapach idealny na każdą porę roku. Latem, jest idealnym przedłużeniem Słońca i opalenizny, a jesienią i zimą przywodzi wspomnienia związane właśnie z tą porą roku.

Zdecydowanym plusem perfum jest to, że często bywają na promocjach, także w drogeriach internetowych i można je łatwo kupić :).  Dodatkowo, to co dla mnie jest bardzo ważne jako alergiczki, to fakt, że perfumy nie uczulają.

Jeżeli chodzi o opakowanie, cieszę się z jego twórczego minimalizmu, poniważ łatwo się go używa. Dodatkowo, chciałabym powiedzieć, że perfumy są niezwykle wydajne, ponieważ kupiłam je pół roku temu i w miarę codziennego używania jest ich tyle co na zdjęciu :) :)


fot. Katarzyna Oberda
Zdecydowanie polecam i potwierdzam, że jest to kolejny zapach, który kocham i darzę sentymentem. Uwielbiam nimi pachnieć i dlatego używam codziennie, zamiennie z Obsession night Calvina Kleina :) i Armanim.


















A Wy, znacie ten zapach? Jeśli znacie, jakie są Wasze opinie na jego temat ?:)